Pieniądze Aleksandra Banasz 31.03.2010

"Wydaję wszystko na ubrania i kosmetyki!"

"Wydaję wszystko na ubrania i kosmetyki!"

Każda kobieta chce pięknie wyglądać, mieć najmodniejsze ubrania i dobre kosmetyki. Już samo ich kupowanie sprawia, że większości z nas poprawia się humor, a dzień za oknem staje się mniej szary. Jednak niektóre z nas kupują o wiele więcej i o wiele częściej niż inne. Czy to już zakupoholizm? Jak określić granicę, za którą zaczyna się problem?
 
Nie jesteśmy na pewno uzależnione, jeśli za zdany egzamin/sukces w pracy nagrodzimy się nowymi butami. Nie jesteśmy chore, jeśli przyjemność sprawia nam chodzenie po ulicach pełnych sklepów, przymierzanie, a w efekcie kupowanie kilku ubrań. Problem rozpoczyna się, kiedy czujemy, że MUSIMY coś sobie kupić. Pędzimy wtedy do sklepu i, czasem nawet bez przymierzania, kupujemy całą masę rzeczy. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie były to rzeczy, których nigdy nie założymy, o których za chwilę zapomnimy oraz które... kupiłyśmy już wcześniej. Dla zakupoholików szczytem przyjemności jest moment stania przy kasie, a nie radość z tego, że mamy modny ciuch, który będzie pasował do naszych nowych spodni, czy butów.
 
Zakupoholizm obejmuje oczywiście nie tylko chęć kupowania ubrań. Kosmetyki, buty, torebki, sprzęty gospodarstwa domowego oraz artykuły spożywcze bywają dla kobiet równie ważne i przez nie pożądane. Mężczyźni, których problem dotyczy w mniejszym stopniu, wolą bardziej "męskie" rzeczy, jak samochody, coraz większe telewizory i najróżniejsze gadżety. Mimo to znajdzie się wielu panów, którzy zamiast na nową wieżę, wolą zapolować na modne ciuchy, ponieważ (na szczęście) od kilku lat wśród mężczyzn panuje trend na zadbany wygląd i dopasowane kolorystycznie ubrania.
 
Mimo że karty kredytowe to fantastyczny wynalazek, ich posiadanie skłania wielu do wydawania większych sum niż te, którymi faktycznie dysponują. Przeważnie "tryb zakupowy" włącza się nam po wypłacie, co oznacza wydanie sporej kwoty już na początku miesiąca i oszczędzanie na jogurtach pod jego koniec. Osoby uzależnione od zakupów często kupują tyle, że nie są w stanie spłacić później długu, a kiedy odłożą już trochę na jego wyrównanie, znów mają "atak" i biegną na zakupy.

Ile więc średnio wydają zakupoholicy? Odpowiadając na to pytanie, należy się najpierw spytać, kim są osoby uzależnione. Nie jest ona jednoznaczna, nie istnieje "profil zakupoholika". Uzależnione mogą być studentki, które większość pieniędzy wydają w lumpeksach, znosząc do domu (dosłownie) kilogramy ciuchów, których potem nie noszą. Jedna z nich zapytana po wyjściu z lumpeksu o to, co kupiła, odpowiedziała:

 Szczerze mówiąc to nie do końca wiem. Kupiłam wiele bluzek, których nawet nie przymierzyłam, więc nie wiem, czy którakolwiek będzie na mnie dobra. Jeśli będą za małe, oddam je przyjaciółce, jeśli za duże odłożę do szafy.

 
Następne pytanie nasunęło się samo – ile pieniędzy wydała. 100 złotych. A jak często robi takie zakupy? Dwa albo trzy razy w miesiącu. Jeśli budżet studenta wynosi około 1000 złotych, to takie zakupy to jego spora część.
 
Uzależnione są też często kobiety pracujące, które zarabiają dwa-trzy tysiące złotych. Nie robią zakupów w lumpeksach, tylko w centrach handlowych. Jednak podobnie, jak studentki, nie panują nad tym, ile wydają.


 
Co miesiąc obiecuję sobie, że tym razem nie przehulam całej wypłaty w centrach handlowych. Ale przychodzi pierwszy, radość z pełnego konta i znów nie mogę się opanować. Zadłużenie na karcie kredytowej rośnie i rośnie, a ja zastanawiam się, czy naprawdę nie popadłam już w nałóg - mówi Olga, dwudziestokilkulatka, wykonująca wolny zawód. Mówi, że na raz wydaje około 300 złotych, a takie zakupy robi średnio dwa razy w miesiącu.

 
Również osoby zarabiające ponad 10 tysięcy złotych potrafią mocno nadszarpnąć swoim budżetem. Kupują przeważnie w drogich, markowych sklepach i wydają na to po kilka tysięcy złotych.
 
Wniosek jest jeden: niezależnie od poziomu zarobków, osoby uzależnione są w stanie wydać nawet ponad 30% swoich pieniędzy na rzeczy, które często nie są im potrzebne. Na szczęście jest to choroba, którą można leczyć. W klinikach leczenia uzależnień powstają specjalne oddziały dla zakupoholików, dla których przewidziane są specjalne terapie.
 
Ile Wy wydajecie miesięcznie na zakupy? Macie przez to czasami problemy pod koniec miesiąca?

Aleksandra Banasz

Powrót na stronę główną! »

Zaloguj się, by komentować pod unikalnym pseudonimem

Komentarze (131)

  • Identyfikuję się z drugą historią, skądś to znam... Najbardziej jednak boję się tego, że kiedyś założę rodzinę, i co wtedy? Też będę przepieprzać wszystko na ciuchy i kosmetyki? :(

    CinnamonQueen CinnamonQu
    een
    31.03.2010, 01:01
  • znam Twój problem. kiedy będziesz miała dziecko nie wydasz wszystkiego na swoje przyjemności. będziesz też wydawała na ciuszki i kosmetyki dla dziecka. jedno jest pewne - tak samo będzie brakowało Ci pieniędzy, jak dziś

    Gość Gość 31.03.2010, 03:58
  • ja też nie wyobrażam sobie sytuacji, ze mialabym przestac wydawac tylko na siebie...bo chyba kiedys pojawi sie jakas rodzina? nie chcialabym jednak cale zycie myslec tylko o tym, ktore buty sobie teraz kupic ;)

    Gość Gość 31.03.2010, 11:26
  • to niestety fakt, nie chcę nawet myśleć, jaki procent pensji wydaję na ubrania...

    Gość Gość 31.03.2010, 11:57
  • kiedys tez lubilam sobie kupic to czy tamto i nie umialam sobie odmowic kupna upatrzonej "zdobyczy" ale gdy pojawila sie corcia na swiecie wiekszosc wydadkow idzie na dziecko, pieluszki, komsetyki, ubranka z ktorych tak szybko wyrasta to sa naprawde spore koszty, ale cieszy mnie jak kupi jakis fajny ciuszek dla dziecka i ona ladnie w tym wyglada i dobrze sie czuje bo maluszek ktory ma 9 mc juz zaczyna "buszowac" na ziemi. Gdy dziecko sie pojawia na swieie matki mysla tylko o nim nie o sobie tak jak kiedys to nie znaczy ze sa jakies zaniedbane, czy zapuszczone.

    Gość Gość 01.04.2010, 10:03
  • niestety tak to już jest....zakupy lecza:)
    nie wyobrazam sobie w jaki inny sposob moglabym sobie porawic nastrój jak nie zakupami, aczkolwiek z umiarem i rozsadkiem!

    m m 03.04.2010, 12:27
  • A ja się Wam przyznam do nieco innego lecz podobnego problemu- Aukcje na Allegro. Jak widzę jakąś ładną rzecz i licytacja jest na niskim poziome, to jakoś tak MUSZĘ ją obserwować i w rezultacie wziąć w niej udział. Może to dziwne,ale ostatnia minuta dostarcza mi tyle emocji, co skok ze spadochronem. Nie mówię już, że właściwie są to całkowicie zbędne rzeczy i w końcu wydaję na nie więcej, niż są warte, bo to wyścig- kto da więcej...

    kasiac kasiac 04.04.2010, 23:49
  • Zadłużyłam kilka kart kredytowych:( Ocknęłam się za późno, kiedy zadłużenie było ogromne. Teraz zmagam się ze spłatami...na szczęście wyleczyłam się z zakupocholizmu;)

    rysia rysia 06.04.2010, 19:56
  • ja jestem licealistką, i te kwoty ktore podajecie jeszcze nie bylyby problemem...ja zakupy robie on-line, zwykle w zagranicznych sklepach, dziennie ponad 300zl, najczesniej nie wiem ile bo place w obcej walucie. Wszystko kosmetyki, kolekcjonuje wszytskie mozliwe kolory cieni, rozy itd danej firmy, co gorsza wszytskie mozliwe odcienie podkladow...aby miec satyswakcje ze sie znam na tym? kolory dla czarnoskorych, zoltoskorych takze...mam zapas na kilkadziesiat lat a sama na codzien nie maluje sie zbytnio, bo nie uwazam tego za ladne;/

    Gość Gość 06.04.2010, 21:07
  • ja wydaje 1000zł. srednio miesiecznie na ubrania. pod koniec miesiąca jestem spłukana albo i w połowie ;]

    Gość Gość 07.04.2010, 12:38
  • Jeśli ktoś ma tyle kasy że nie wie co z nią robić to powodzenia :-)

    Gość Gość 07.04.2010, 23:29
  • jak tak kupujecie za duże albo za małe albo w ogóle niepotrzebne to możecie mnie sponsorować, o! :P

    za chuda za chuda 07.04.2010, 23:35
  • Ja jestem studentką i czasami wydaje mi się , ze jestem uzależniona od zakupów.Miesiecznie wydaje ok 1 000 zł, co miesiąc kupuje sobie coś drogiego np. torebke lub parę szpilek.To prawda, ze wydaje się wiecej niż się ma.

    Natasha Natasha 08.04.2010, 20:01
  • tak ze4 patyki to poszło

    Gość Gość 09.04.2010, 20:30
  • Gość napisał/a:kiedys tez lubilam sobie kupic to czy tamto i nie umialam sobie odmowic kupna upatrzonej "zdobyczy" ale gdy pojawila sie corcia na swiecie wiekszosc wydadkow idzie na dziecko, pieluszki, komsetyki, ubranka z ktorych tak szybko wyrasta to sa naprawde spore koszty, ale cieszy mnie jak kupi jakis fajny ciuszek dla dziecka i ona ladnie w tym wyglada i dobrze sie czuje bo maluszek ktory ma 9 mc juz zaczyna "buszowac" na ziemi. Gdy dziecko sie pojawia na swieie matki mysla tylko o nim nie o sobie tak jak kiedys to nie znaczy ze sa jakies zaniedbane, czy zapuszczone.
    tarararara tylko z zazdrością gapią się na dziewczyny na ulicy. tęgie mamki z odrostami i worami do pasa

    Gość Gość 09.04.2010, 20:31
  • ja w irlandii wydaje co tydzien 100 euro na ciuchy, w ktorych ......chodze. owszem kolekcjonuje ale z glowa. kupuje te przydatne. tu wszystkie polki kupuja ciuchow duzo. ale nie ma np orsay reserved itd. Jest NEXT, dunnes stores i reszta co w polsce. pozdrawaim was polki, my mamy gust co widac w irlandii:)

    dublin dublin 09.04.2010, 22:35
  • Wlasnie zdalam sobie sprawe ze jestem zakupoholiczka...Mieszkam za granica i zarabiam naprawde duzo pieniedzy,...w ciagu ostatniego miesiaca wydalam ponad 2 tys euro na zakupy.Przerazajace!

    Gość Gość 10.04.2010, 15:09
  • Jestem facetem. W tym roku mam mature. Uwielbiam zakupy. Sredni jezdze na takie wieksze zakupy raz w miesiacu. Wydaje do ok 200zl. Dzownie ze tak malo? Znajomi zawsze mnie pytaja ile za to zaplacilem i za tamto. kupuje w markowych skepach. mam fajne ciuchy i duzo ciuchow. A to tylko 200zl. to moj patent- kupuj z glowa.

    osri osri 10.04.2010, 19:30
  • mam ten sam problem... nie jest dla mnie istotne czy wyplata starczy mi chociazby na pol miesiaca zazwyczaj w dwa dni wydaje pieniadze ktore zarobilam w ciagu calego miesiaca a pozniej nie mam z czego zyc... nie potrafie inaczej chociaz za kazdym razem juz po obiecuje sobie ze juz wiecej tego nie zrobie wstyd mi przyznac sie przed bliskimi pomocy

    Gość Gość 11.04.2010, 20:50
  • ale macie kape:-o

    oo oo 11.04.2010, 22:11