Listy Aleksandra Banasz 29.04.2010

List od czytelniczki: "KOCHAM INNEGO..."

List od czytelniczki: "KOCHAM INNEGO..."

Kilka dni temu opublikowałyśmy list naszej czytelniczki, która pytała Was o radę, czy warto wiązać się z rozwodniekiem. Wywiązała się ciekawa dyskusja, postanowiłyśmy więc opublikować kolejny list, który dostałyśmy. Liczymy na Wasze opinie. Jeżeli macie problem, którym chciałybyście (oczywiście anonimowo) podzielić się z czytelniczkami Figi, piszcie na adres: kontakt@figa.pl.

Mam poważny problem do rozstrzygnięcia. Wiem, że nikt nie podejmie za mnie tej decyzji, jednak mam nadzieję przeczytać kilka argumentów, które mi w tym pomogą. Jestem z moim chłopakiem ponad trzy lata. Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów. Nie mieszkamy razem, ale spędzamy ze sobą dużo czasu. Mamy wspólnych znajomych, z którymi wychodzimy często na imprezy. Ponadto uprawiamy razem sporty, planujemy wycieczki. Myśleliśmy już o zaręczynach i ślubie. Mamy wspólne plany na przyszłość, do których dążymy od ponad roku. Marzył nam się ślub, który wzięlibyśmy zaraz po studiach. Wymyśliliśmy nawet imiona dla naszych przyszłych dzieci. Niestety, albo stety, jakiś czas temu, na kursie językowym poznałam bardzo fajnego chłopaka. Umówiliśmy się kilka razy na piwo. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia, często się śmiejemy. Czuję, że jesteśmy do siebie podobni. Okazało się, że mamy te same marzenia, jednak on do nich dąży, a ja je pogrzebałam, ponieważ mój chłopak ich nie podzielał. W towarzystwie tego kolegi czuję się naprawdę dobrze. Zauważyłam, że bardziej przykładam się do doboru ubrań, kiedy mam się z nim zobaczyć. Często czuję też, że trzęsą mi się ręce i jestem zdenerwowana naszym spotkaniem. Wydaje mi się, że się zakochałam. Wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy będę musiała wybrać jednego z nich. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Nie wyobrażam sobie zerwania z moim chłopakiem, a z drugiej strony uświadomiłam sobie, że być może nie jestem do końca tak szczęśliwa, jak mi się wydawało. Zastanawiam się, co zrobić, żeby nie popełnić błędu.

Pozdrawiam, Aneta, 23 lata

Droga Aneto,

Na początku musimy Cię zapewnić, że nie jesteś jedyną dziewczyną, która ma taki problem. Jest to faktycznie bardzo ciężka sytuacja, którą powinnaś jak najszybciej wyprostować. W przeciwnym razie zranisz obu chłopaków i samą siebie.

Zastanów się, dlaczego w ogóle spodobał Ci się ten chłopak z kursu, czego brakuje Ci w związku, że zaczęłaś rozglądać się za kimś innym? Co ma ten chłopak, czego nie ma Twój partner? Być może jest to zwykłe zauroczenie, które minie samo. Z czasem może się okazać, że Twój kolega ma wiele zalet, których nie miał Twój chłopak, ale ma też wady, których nie będziesz w stanie zaakceptować. Musisz go bliżej poznać, umawiać się na razie na stopie koleżeńskiej. Ale nawet jeśli to zrobisz, nie masz gwarancji, że po kilku miesiącach związku z kimś nowym nie okaże się, że to niewypał. A wtedy może już nie być powrotu do Twojego obecnego chłopaka.

Spróbuj przyjrzeć się swojemu związkowi. Może ostatnio macie dla siebie zbyt mało czasu, albo Twój chłopak Cię nie rozumie i szukasz kogoś innego, z kim będziesz mogła porozmawiać i spędzić czas. Może Twój kolega wcale nie jest idealny, tylko jest po prostu kimś świeżym i nowym w Twoim życiu. A to zawsze przyciąga.

Co myślicie o tej sytuacji? Miałyście kiedyś podobny problem? Jak go najlepiej rozwiązać?

Aleksandra Banasz

Powrót na stronę główną! »

Zaloguj się, by komentować pod unikalnym pseudonimem

Komentarze (50)

  • Ten list ma pełną rację wg. mnie. To zwykłe zauroczenie, powiew świeżości, odbicie się od normy. Ale pewnie szybko to minie, spojrzysz na tego kolegę i pomyślisz co Cię tak skusiło... Musisz jak najszybciej wyjaśnić sobie to wszystko bo takim czymś oszukujesz siebie i swojego chłopaka. A jeśli byś sie zaangażowała w nowy związek... to może on się okazać niewypałem po miesiącu...

    magda magda 29.04.2010, 08:25
  • Miałam podobną sytuację jakiś rok temu. Mam obecnie 23 lata i 5 letni staż w związku, bez ślubu, ale z planami. Zaczęłam spotykać się z chłopakiem, który był obiektem moich westchnień jeszcze w podstawówce, ale którego wtedy nie poznałam. Nasze spotkania przynosiły mi ogromną wręcz radość, to była taka iskra, coś niesamowitego, powiew świeżości w tym moim ułożonym związku. Czułam, że pokochałam tego chłopca, ale nie wyobrażałam sobie przyszłości bez mojego partnera, którego również kochałam. Nie potrafiłam wybrać. Wybrał on. Odsunął się ode mnie, a ja zostałam z moim partnerem. I jestem szczęśliwa, ale w ciągu tego roku zliczyłabym zaledwie z 30 dni, kiedy nie wracałam myślami do tego chłopaka. Bo pokochałam go.. Tęsknię za nim.. Ale kocham również mojego. A tamten jest szczęśliwy z inną dziewczyną.. Dla mnie to już normalne, że kocham ich obu, ale żyję z jednym. A o kim myślę i kiedy wiem tylko ja.

    :) :) 29.04.2010, 09:31
  • mam podobny problem,od roku jestesmy malzenstwem,a ja juz czuje ze to wielki blad,warto dac sobie troche czasu tylko dla siebie

    Gość Gość 29.04.2010, 09:38
  • I tak będzie gdzieś do 40-tki... ciągle ktoś będszie Ci się podobał. wpadłaś w rutynę w związku i tyle. Szukasz podświadomie czegoś innego. Pocieszę Cię: po 40-tce to mija bo wtedy już się nic nie chce ;)

    Dora Dora 29.04.2010, 11:58
  • znam to uczucie , właśnie je przeżywam, mimo że faceta z którym flirtuje nie widziałam na "żywo" piszemy ze sobą sms-y może to i głupie ale dodaje mi energii do życia.

    ala ala 29.04.2010, 12:54
  • Dora napisał/a:I tak będzie gdzieś do 40-tki... ciągle ktoś będszie Ci się podobał. wpadłaś w rutynę w związku i tyle. Szukasz podświadomie czegoś innego. Pocieszę Cię: po 40-tce to mija bo wtedy już się nic nie chce ;)
    ej, trochę to zbyt pesymistyczne... :)

    Gość Gość 29.04.2010, 12:56
  • nadejdzie taki moment, że będziesz musiała wybrać bo już nie zniesiesz dłużej "podwójnego" życia - lepiej zabierz się za to szybciej, nie pozwól żeby życie przeciekało Ci przez palce...

    Gość Gość 29.04.2010, 12:57
  • :) napisał/a:Miałam podobną sytuację jakiś rok temu. Mam obecnie 23 lata i 5 letni staż w związku, bez ślubu, ale z planami. Zaczęłam spotykać się z chłopakiem, który był obiektem moich westchnień jeszcze w podstawówce, ale którego wtedy nie poznałam. Nasze spotkania przynosiły mi ogromną wręcz radość, to była taka iskra, coś niesamowitego, powiew świeżości w tym moim ułożonym związku. Czułam, że pokochałam tego chłopca, ale nie wyobrażałam sobie przyszłości bez mojego partnera, którego również kochałam. Nie potrafiłam wybrać. Wybrał on. Odsunął się ode mnie, a ja zostałam z moim partnerem. I jestem szczęśliwa, ale w ciągu tego roku zliczyłabym zaledwie z 30 dni, kiedy nie wracałam myślami do tego chłopaka. Bo pokochałam go.. Tęsknię za nim.. Ale kocham również mojego. A tamten jest szczęśliwy z inną dziewczyną.. Dla mnie to już normalne, że kocham ich obu, ale żyję z jednym. A o kim myślę i kiedy wiem tylko ja.
    szok;) to brzmi jak moja historia;)
    samo życie ;)

    Gość Gość 29.04.2010, 13:10
  • Boże prawie wszystkie dziewczyny ktore wypowiedzialy sie w tej sprawie maja podobna sytuacje ;O
    Ja na szczescie tak nie mam nawet jak mi sie ktos inny spodoba nigdy bym nie zostawila swojego chlopaka, mimo ze czesto mamy jakies kryzysy, rutyna irtp To wiem ze to cudowny czlowiek ktory dazy mnie ogromnym uczuciem ktorego wczesniej nie mialam okazji zaznac poniewaz trafialam na samych frajerow, zycze wam wszytkim byscie podjely dobra decycje ;]

    Gość Gość 29.04.2010, 13:46
  • Od tygodnia mam podobny problem. Jestem z moim facetem prawie 6 lat, od pół roku ciągle się kłócimy, bo mimo takiego stażu on nie jest gotowy na zaręczyny ani na ślub. Mało tego, oszukuje mnie co miesiąc, że się zaręczymy a jak pytam o ślub to mówi za 2, poźniej poprawia na 3 lata. Ta sytuacja jest strasznie męcząca. Niedawno byliśmy na skraju rozstania. A dwa dni poźniej zdarzyło się coś zupełnie niezaplanowanego. Na imprezie u kumpla mojego faceta (z którym notabene od dłuższego czasu czułam jakąś bliższą więź) przetańczyłam z tymże kumplem całą noc, wyszło na jaw to co od dawna podejrzewaliśmy i że oboje podświadomie czuliśmy to samo. Pocałował mnie. Od tego czasu nie potrafię przestać o nim myśleć. Sytuacja jest na tyle skomplikowana że to nasz wspólny znajomy. Nie mam zielonego pojęcia co robić?! Między mną i moim facetem strasznie się popsuło, czuję jak się od niego oddaliłam. Może dlatego wyszła cała ta sytuacja.

    Gość Gość 29.04.2010, 14:20
  • Ja mam męża, a chce być z innym mimo ze tak do końca go nie znam:( niby całe życie poukładane, a jednak brak ognia w związku, myślę ze to właśnie jest powód takich zachowań :)

    Mona Mona 29.04.2010, 14:38
  • Powiem tak...przezylam taka sama sytuacje.To straszne.Wyzera od srodka."Przygodny" facet podjal decyzje o rozstaniu za mnie,za co mu bardzo dziekuje!Mysle o nim kazdego dnia i wiem,ze go kocham,ale kocham tez mojego przyszlego meza! Mysle ze gdybym zostala z nowo poznanym mezczyzna byloby tylko gorzej!Po paru latach zwiazku chcemy poczuc "motylki w brzuchu" ale czy tak samo nie mialysmy z naszym partnerem na poczatku???Jesli jest nam dobrze to po co to zmieniac?Nigdy nie wiesz jaki bedzie ten drugi jak minie zauroczenie...Jakby na tym to polegalo to bysmy musialy zmieniac facetow co 2-3 lata ...utopia jednym slowem! Chyba,ze zdecydujesz sie tak zyc...

    mary mary 29.04.2010, 15:25
  • Zeszłego lata tak miałam... zauroczyłam się w nowo poznanym facecie, będąc w związku ponad 2 lata. Ciągle kłóciłam się ze swoim chłopakiem, mieliśmy inne zainteresowania, on nie chciał robić ze mną tego co lubię, więc i ja przestałam być w jego sprawach uległa. Stwierdziłam, że to dłużej nie ma sensu, bo to męczące jak ludzie się tak kłócą... nic nas nie cieszyło, miałam wrażenie, że specjalnie wygrzebywałam problemy, żeby znowu się z nim kłócić. W końcu zerwaliśmy. Zaczęłam się spotykać z tym chłopakiem, którego poznałam... wstępnie bez zobowiązań. Było super, dogadywaliśmy się praktycznie w każdej sprawie, podobne charaktery, pełno wspólnych znajomych. Jak zaczęło być poważniej z jego strony, zaczęłam mieć wątpliwości. Nowy związek? Bałam się. W międzyczasie pisał do mnie mój były, ale spławiałam go, bo nie chciałam do niego wracać... wiedziałam, że będzie znów to samo co wcześniej, ale z drugiej strony często o nim myślałam. Kilka razy się z nim spotkałam, ale tylko na stopie koleżeńskiej. I tak po 5 miesiącach od rozstania spotkaliśmy się na imprezie. On po kilku głębszych powiedział, że ciągle mnie Kocha i żyć nie chce dłużej beze mnie. Historia skończyła się tak, że do od tamtej pory jesteśmy Razem:) i jest mi dobrze:) kłócimy się, bo tego to chyba w żadnym związku nie brakuje, ale jest dla mnie inny... lepszy:) i nie chce go zamieniać na innego. Chociaż czasami mam chęć na przygodę :P ale wtedy przywołuje się do porządku:) bo wiem, "rzecz" nowa po pewnym czasie już tak nie fascynuje jak na początku:) zawsze tak jest. Pozdrawiam

    Izka22 Izka22 29.04.2010, 16:19
  • to co opisujecie znam z autopcji, nie będę sie powtarzać było dokąłdnie tak samo jak u więskzosci dziewczyn :(
    tez podjoł decyzje za mnie, ale nie mogę przestac o nim mysleć juz dwa lata... nie codziennie ale często, raz mysle ze juz mi przesżło a potem jedna piosenka w radiu i zaczyna sie od nowa... takie zycie ale mojego męża kocham nad zycie i nigdy go nie zostawię!!!

    Gość Gość 29.04.2010, 16:32
  • też mam podobnie i podobnie jak większość nie wyobrażam sobie życia bez mojego faceta,choc o tym drugim myśle bardzo często, bo faktem jest że pokochalam go, cudowny z niego facet, ale z moim narzeczonym też jest cudownie. kwestia troche innych charakterów, upodobań, itp. Ta niespełniona miłośc to coś w rodzaju fascynacji. Najbarzdiej jednak cieszę się ze wspomnień, które mam z tamtym facetem, dla takich wspomnień warto było zakochać sie po raz drugi. każdego dnia zadaje sobie pytanie czy to normalne żeby kochać 2 facetów? z drugiej strony tłumaczę sobie, że przecież lepiej kogoś kochać niż nienawidzić, dlatego jednego będę kochać skrycie,ale zawsze będzie on w moim sercu. miłośc do mojego narzeczonego wcale na tym nie ucierpi.powodzenia dla wszystkich, którzy maja podobny problem!

    xx xx 29.04.2010, 17:21
  • mary napisał/a:Powiem tak...przezylam taka sama sytuacje.To straszne.Wyzera od srodka."Przygodny" facet podjal decyzje o rozstaniu za mnie,za co mu bardzo dziekuje!Mysle o nim kazdego dnia i wiem,ze go kocham,ale kocham tez mojego przyszlego meza! Mysle ze gdybym zostala z nowo poznanym mezczyzna byloby tylko gorzej!Po paru latach zwiazku chcemy poczuc "motylki w brzuchu" ale czy tak samo nie mialysmy z naszym partnerem na poczatku???Jesli jest nam dobrze to po co to zmieniac?Nigdy nie wiesz jaki bedzie ten drugi jak minie zauroczenie...Jakby na tym to polegalo to bysmy musialy zmieniac facetow co 2-3 lata ...utopia jednym slowem! Chyba,ze zdecydujesz sie tak zyc...
    Mary pięknie to napisałaś i tu właśnie chyba chodzi o te motylki tą fascynację i to pierwsze zauroczenie , nie przeczę w tej chwili mam właśnie tak i sama nie wiem co z tym zrobić bo nie chce mojego faceta zostawiać a z drugiej strony tak bardzo chcę być z tym drugim.

    Gość Gość 29.04.2010, 18:42
  • Znam to... Byłam z chłopakiem przez ponad 2 lata. Zerwałam z nim, bo poznałam kogoś- podobnie jak Ty, przez niego zaczęłam ubierać się bardziej "elegancko" robiłam bardziej staranny makijaż... czułam, że mam się dla kogo starać... po tym jak zerwałam z moim byłym okazało się, że nie jestem dla "tego nowego" już tak interesująca jak wcześniej... miał inne priorytety nie był gotów na związek. Teraz nie mam ani kolegi (zraziło mnie to jak ze mną postąpił tzn. dał mi nadzieję) ani chłopaka, o którym nadal ciepło myślę mimo, iż minął rok od naszego rozstania. Przemyśl porządnie Swoją decyzję...

    kitty kitty 29.04.2010, 20:18
  • Ponoć zakazany owoc smakuje najlepiej - później czar mija i zostanie sama...

    gosc gosc 29.04.2010, 20:58
  • Mam 23 lata i pół roku temu zakończyłam 3 letni związek, głównie dlatego, że zakochałam się od pierwszego wejrzenia w innym mężczyźnie. Z moim byłym miałam w czerwcu tego roku wziąć ślub. Obecnie jestem w związku z chłopakiem do którego poczułam tak wielkie uczucie. Jestem przekonana, że jeśli ktoś, kogoś kocha naprawdę to nikt inny nie jest w stanie zawrócić tej osobie w głowie. Nie mówię że mamy być absolutnie zaślepieni ukochaną osobą, ale nie można kochać 2 osób jednocześnie!

    Gość Gość 29.04.2010, 23:14
  • Byłam z chłopakiem prawie 3 lata, był świetny, czuły, opiekuńczy, czasem się kłóciliśmy jak to w związkach bywa. Pewnego razu zabrał mnie do swojego kolegi, a tam poznałam JEGO. Wygląd, zachowanie i nieziemski głos tego chłopaka sprawiły, że od razu pomyślałam sobie, że chciałabym z nim być, chociaż obok mnie stał mój chłopak, z którym było mi na prawdę dobrze. Sporadycznie spotykaliśmy się na imprezach i wtedy moje serce biło jak szalone, nie mogłam przestać o nim myśleć, ale niczego nie wyjawiałam, bo sądziłam że to zwykłe zauroczenie. Potem przez ok. rok czasu nie miałam z nim żadnego kontaktu i w sumie sporadycznie o nim myślałam. Aż pewnego razu znowu spotkałam Go na imprezie, dawne zauroczenie wróciło, nie potrafiłam myśleć o niczym innym, tylko On i On. Wspólne imprezy trafiały się coraz częściej, a ja byłam w Nim totalnie zakochana. Długo by jeszcze o tym pisać. Starałam się jak mogłam, żeby zainteresować tego chłopaka, on w sumie nie zwracał na mnie uwagi bo mój chłopak był jego kolegą. Wiedziałam, że to ja muszę wyjść z inicjatywą bo On niczego nie zrobi jako pierwszy. I stało się.... bałam się że mnie odrzuci, ale nie odrzucił, chciał ze mną być, i jak to określił: nawet o tym nie marzył bo wydawało mu się to niemożliwe. A dziś... mamy małą dzidzię i chociaż bywa między nami różnie to nigdy nie żałowałam swojej decyzji. On jest miłością mojego życia, wiedziałam to od razu, kiedy zobaczyłam Go po raz pierwszy i dlatego warto ryzykować!! A ja zaraz idę się wykąpać a potem zasnę obok Niego i Naszej Dzidzi :)

    Zaufaj swemu sercu Zaufaj
    swemu
    sercu
    29.04.2010, 23:50