Uroda Aleksandra Banasz 15.04.2010

Jak kobiety przeżywają "kryzys wieku średniego"?

Jak kobiety przeżywają "kryzys wieku średniego"?

Kryzys wieku średniego u kobiet najczęściej utożsamiamy z menopauzą, złym nastrojem i samopoczuciem. Jednak menopauza i kryzys nie są pojęciami opisującymi jeden stan. "Wiek średni" to bardzo umowny termin, który dla każdej kobiety oznacza coś innego. U niektórych rozpoczyna się wraz z przekroczeniem trzydziestki, u innych dopiero po czterdziestce i trwa zwykle do około 55. roku życia. Podobnie jest z mężczyznami, jednak okazuje się, że my, kobiety reagujemy na te zmiany zupełnie inaczej.

Kiedy mężczyzna wpada w ten dziwny okres, często markotnieje, wszystko zaczyna go irytować, albo przeciwnie - nic go nie obchodzi. Kiedy dodatkowo traci pracę lub przechodzi na emeryturę, czuje, że część jego życia umarła i właściwie nie wie, co zrobić z nadmiarem czasu. Kobiety natomiast okazują się bardziej odporne. Odporne przede wszystkim na myśli, które je nachodzą. Kryzys wieku średniego to okres, kiedy musimy zmierzyć się z brutalną prawdą, moment, w którym zakończyliśmy naszą „pierwszą dorosłość”. Stajemy wtedy przed obliczem tego, że już  prawdopodobnie nigdy nie spełnimy naszych marzeń o zostaniu piosenkarką, albo ułożeniu sobie życia całkiem od nowa na drugim końcu świata. Uświadamiamy sobie, że nie będziemy wiecznie młode, bo upływający czas zostawia na naszym ciele ślady, które coraz trudniej zatuszować.

Często jest też tak, że nasze życie wydaje się nam smutne, bo tracimy pracę na rzecz osób młodszych, nasze dzieci poszły na studia, a między nami a mężem nie ma już namiętności. Jeszcze bardziej dobijające w życiu są takie momenty jak rozwód, albo utrata jednego z rodziców. Jeśli o siebie odpowiednio nie zadbamy, to stąd już tylko krok dzieli nas od depresji.

Właśnie takie momenty warto zamienić na coś pozytywnego. Choć wiele osób tak na to nie patrzy, wiek średni to jednak czas, w którym zaczynamy nowe życie. Idźmy za przykładem kobiet, które wracają do swoich dawnych pasji, na których realizację nie miały wcześniej czasu. Nauka od nowa i przypominanie sobie starych umiejętności pozwoli nam cieszyć się tym, co iskrzyło w nas za młodu.

Wiele z nas oddaje się flirtowaniu i romansom. Dla jakiegoś procenta kobiet jest to nie do pomyślenia, jednak te, które skorzystały, czują się odmłodzone i szczęśliwe. Romans jest zwykle jak wiatr w żagle, daje motywację do pracy nad sobą i do większej dbałości o nasze ciało (tym bardziej, jeśli nowy partner jest młodszy). Trzeba jednak uważać na negatywne skutki gonienia za szczęściem.

Niektóre panie szukają szczęścia w sklepach. Kupują wiele i za duże pieniądze tylko po to, aby w domu stwierdzić, że w żadnym nowym ubraniu nie wyglądają  tak dobrze, jak by chciały. Nie dajmy się zwariować nowej sytuacji. Zamiast tracić energię i smucić się, że tak wiele już za nami, musimy wejść w nową fazę i wykorzystać, to co nam pozostało.

Dziś na rynku dostępnych jest wiele książek opisujących kryzys wieku średniego, jednak uważamy, że to nie one są kluczem do tego, aby druga połowa naszego życia była równie udana, co pierwsza. Należy przestawić się na inne myślenie, pogodzić z tym, co zastajemy dziś, zapytać siebie „Kim jestem? Co lubię?” i robić to. Jak mówią ludzie uznani za banalnych w swoich wypowiedziach: należy cieszyć się drobnymi sprawami.

Jaka była pierwsza rzecz, jaką zrobiłyście, po uświadomieniu sobie, że przekroczyłyście  nieodwołalnie moment dojrzałości? Jak najlepiej sobie z tym radzić? I jak myślicie, dlaczego tak wielu mężczyzn staje się wtedy zmęczonymi marudami, zamiast korzystać z tego, że przed nimi jeszcze wiele lat na spełnianie marzeń i realizację pasji?

Aleksandra Banasz

Powrót na stronę główną! »

Zaloguj się, by komentować pod unikalnym pseudonimem

Komentarze (14)

  • Zgadzam się. Uważam, że kobiety (przynajmniej wśród moich znajomych) lepiej radzą sobie z kolejnymi trudnymi datami

    Gość Gość 15.04.2010, 06:02
  • wystarczy spojrzeć na Czarka Pazurę :) on sobie poradził z kryzysem doskonale :) tak sobie radzą kobiety,a Panie inaczej. Widzę po mojej mamie, zaczynają się wahania nastrojów, lekka depresja, ciężko...

    Gość Gość 15.04.2010, 11:30
  • Gość napisał/a:wystarczy spojrzeć na Czarka Pazurę :) on sobie poradził z kryzysem doskonale :) tak sobie radzą kobiety,a Panie inaczej. Widzę po mojej mamie, zaczynają się wahania nastrojów, lekka depresja, ciężko...
    tak sobie radzą faceci, a Pani inaczej.

    Gość Gość 15.04.2010, 11:31
  • coraz wiecej kobiet wybiera mlodszych partnerow i ja to popieram! kobiety dojrzale wyglada znacznie lepiej niz 20stki

    Gość Gość 15.04.2010, 17:42
  • Ja się nie starzeje :)

    Gość Gość 18.04.2010, 11:53
  • U mnie "kryzys wieku średniego" zaczął się po przekoczeniu 35, kiedy zauważyłam coraz widoczniejsze oznaki upływu czasu. Nie popadłam w deprechę, ale jestem podłamana zmarszczkami, cieniami pod oczami, jędrnością skóry. Dodając do tego fakt, że 5 m-cy temu urodziłam syna i na nic nie mam czasu, jestem na skraju załamania :-(

    Gonia Gonia 21.04.2010, 18:47
  • ja mam 23 lata i juz czuje, ze cos sie konczy.

    Gość Gość 26.04.2010, 20:49
  • mam 49 lat i niestety niedawno straciłam pracę.O nową trudno.Dobrze,że mąż pracuje i jest w stanie nas utrzymać.A ja niedawno zaczęłam naukę.Właśnie jestem na drugim symestrze.Wcześniej nie miałam motywacji do nauki,bo pracowałam przez 19 lat w jedny zakladzie i nie wymagano odemnie dokształacania się.Jednakże teraz aby poprawić moje szanse na pracę poszłam do szkoły.Podoba mi się to....przebywam z nmłodymi ludzmi-co i mnie odmładza.Po za tym rozszerzam horyzonty myslowe i trnuję moją nieco kulejącą juz pamięc.I najwazniejsze....nie dołuję się tym,że nie mam pracy,że jestem gorsza.Po prostu nie mam na to czasu.A może podniesienie wykształcenia na coś mi się przyda.Wierzę,że jeszcze znajdę pracę.Dzięki szkole stałam się również weselsza:)pozdrawiam.

    ulka7 ulka7 28.04.2010, 07:26
  • mam 49 lat i niestety niedawno straciłam pracę.O nową trudno.Dobrze,że mąż pracuje i jest w stanie nas utrzymać.A ja niedawno zaczęłam naukę.Właśnie jestem na drugim symestrze.Wcześniej nie miałam motywacji do nauki,bo pracowałam przez 19 lat w jedny zakladzie i nie wymagano odemnie dokształacania się.Jednakże teraz aby poprawić moje szanse na pracę poszłam do szkoły.Podoba mi się to....przebywam z nmłodymi ludzmi-co i mnie odmładza.Po za tym rozszerzam horyzonty myslowe i trnuję moją nieco kulejącą juz pamięc.I najwazniejsze....nie dołuję się tym,że nie mam pracy,że jestem gorsza.Po prostu nie mam na to czasu.A może podniesienie wykształcenia na coś mi się przyda.Wierzę,że jeszcze znajdę pracę.Dzięki szkole stałam się również weselsza:)pozdrawiam.

    ulka7 ulka7 28.04.2010, 07:26
  • 'Jaka była pierwsza rzecz, jaką zrobiłyście, po uświadomieniu sobie, że przekroczyłyście nieodwołalnie moment dojrzałości?'- ale ja mam 17 lat.....

    mmm mmm 03.05.2010, 22:59
  • myślę, że właśnie ów kryzys mnie dopadł. Mam 42 lata, dorosłe i samodzielne dzieci, od 16lat tą sama pracę. Popadam chyba w jakąś apatię, nie umiem znaleźc sensu życia . Wszystko do koła jest nudne i jednostajne. :-(

    iwa iwa 19.09.2010, 21:42
  • Dzięki wielkie, jeżeli uważacie, że kryzys wieku średniego jest czymś pozytywnym dla mojej mamy, że flirtowanie ją odmładza, to się mylicie. Ta kobieta w tym momencie staje się śmieszna i zagubiona. W dodatku rozwala się nam rodzina. Przez m. in. takie popieprzone poglądy jak w tym artykule.

    devita devita 03.10.2012, 19:45
  • Dzięki wielkie, jeżeli uważacie, że kryzys wieku średniego jest czymś pozytywnym dla mojej mamy, że flirtowanie ją odmładza, to się mylicie. Ta kobieta w tym momencie staje się śmieszna i zagubiona. W dodatku rozwala się nam rodzina. Przez m. in. takie popieprzone poglądy jak w tym artykule.

    devita devita 03.10.2012, 19:45
  • Ja mam 39 lat i wlasnie na dobre rozstalam sie z facetem o 17 lat starszym.Syn ma 12 latek.I wiecie co?Nie dokucza mi uplyw czasu,wciaz mam energie na zycie.Do tego odebrano mi debet a ceny w sklepach i oplaty za mieszkanie rosna.Mam spory bagaz doswiadczen,wiec mowie sobie ,ze skoro ze skrajnych sytuacji wyprostowalam sobie zycie to juz nic nie jest w stanie mnie zniszczyc.Takie jest zycie.Rodzimy sie,pracujemy,wychowujemy dzieci,a pozniej sie starzejemy.Nikt nie ma na to rady.Kazdy musi znalesc sobie sposob aby w kazdej sytuacji,tak samo jak z uplywem czasu sobie radzic.W zyciu przeszlam wszystko i widzialam wszystko.Od dziecka musialam sobie sama radzic bo w wieku 5latek stracilam matke.Sadzac po sobie nie majac warunkow da sie normalnie egzystowac w spoleczenstwie i czerpac nauki z tego co zycie naucza.SZkola wszystkiego nie nauczy jak zycie ale zeby je poznac trzeba przez wiele przejsc i tylko dzieki temu damy rade postawic sie przeciwnoscia losu jak i uplywem czasu.Nie wiem jak reszta ludzi ale ja bede co miec opowiadac swoim wnukom.Syna wychowuje po katolicku choc sama go wychowuje i mam nadzieje,ze pozna dla mnie wartosciowa synowa jaki syn moj jest

    Gość Gość 14.04.2013, 11:25